Do Cuenci przyjeżdżamy mając już gotowy plan działania na najbliższy tydzień. Pierwsze dwa dni postanawiamy przeznaczyć na zwiedzenie miasta. Początek naszego pobytu nie jest jednak zachęcający. Szukając na szybko lokum, daję się nabrać w klasyczną pułapkę odpowiednio wyselekcjonowanych zdjęć. Pokój, który rezerwuję na Airbnb, pomimo pozytywnych ocen, okazuje się klitką bez okien z sufitem na wysokości mojej głowy. Toaleta w dobudówce i prysznic bez światła z mocno letnią wodą dopełniają obrazu tego miejsca. Całodniowe łażenie po mieście, ze świadomością warunków w jakich przyjdzie nam spędzić noc, przebiega w grobowej atmosferze. Postanawiamy się ewakuować i pomimo opłaconych dwóch dni znaleźć zastępcze mieszkanie. Tym razem, poprzez skrupulatną selekcję, trafiamy do domu prowadzonego przez Garego – 60 letniego amerykańskiego weganina. Jest o trzy klasy lepiej, więc i atmosfera szybko się poprawia.

Read more