Losy pulosa

Menu Close

Ekwador – podsumowanie kosztów

Czytając wszelkiej maści blogi podróżnicze zawsze mierziło mnie podejście ludzi do ukrywania wydatków poniesionych w trakcie trwania wyjazdu. Jest to kluczowa sprawa przy planowaniu podróży, a świadomość czekających nas kosztów pozwala na lepsze gospodarowanie zasobami finansowymi. Mało jest osób, które nie muszą się całkiem martwić o pieniądze i mają nieograniczony budżet. Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom, postanowiłem skrzętnie notować wszelkie poniesione, podczas naszej podróży po Ameryce Południowej, wydatki. Posłużyła mi do tego aplikacja spending (do pobrania bezpłatnie na ios i androida), dzięki której moje zbieranie danych, po małej konfiguracji, sprowadzało się tylko do wpisywania kwoty każdego wydatku. Starałem się to robić w miarę skrupulatnie i do każdej pozycji dodawałem krótki wyjaśniający opis (zazwyczaj po hiszpańsku lub angielsku). 

Nasz założony budżet miał nie przekraczać 30$ dziennie na osobę. W tej kwocie chcieliśmy zawrzeć wszelkie wydatki, nie wyłączając noclegów i posiłków. Jako, że większość zakupów robiliśmy wspólnie, poszczególne pozycje dzieliłem przez dwa, by w podsumowaniu mógł wyjść koszt jednostkowy. Powoduje to pewne przekłamania w momencie zakupu pojedynczego produktu, ale do celów statystycznych musi wystarczyć.

Wydatki podzieliłem na kilkanaście kategorii w celu łatwiejszego ich przeanalizowania. Są tam takie pozycje jak sleeping (noclegi w hostelach i na airbinb), travel (wszelkie autobusy i taksówki, którymi się przemieszczaliśmy pomiędzy i w obrębie miast), shopping (ogólna kategoria, do której wpadały codzienne zakupy), entry fees ( wejściówki do muzeuow, parków narodowych i innych atrakcji), tours (zorganizowane wycieczki, w których braliśmy udzial), general (kategoria, do której głównie wpadały koszta za pranie, ale także karta sim), eating out (jedzenie na mieście w knajpach i od ulicznych sprzedawców), sport (surfing, rowery i canopy), clothes (zakup poncza, spodni i rękawiczek).

Procent poniesionych kosztów w zależności od kategorii

W Ekwadorze spędziliśmy 28 dni, w sumie wydaliśmy 856,16$, a nasze dzienne wydatki wyniosły… 30,5$! Byliśmy bardzo blisko ustalonego budżetu, co niezmiernie cieszy. Najwięcej wydaliśmy oczywiście na spanie i jedzenie (prawie 55% poniesionych kosztów). Cena atrakcji (entry fees + tours + sport) to tylko 17%. Trzeba przyznać, że w tej kategorii wybieraliśmy zazwyczaj opcje budżetowe. Najdroższym jednorazowym wydatkiem była wycieczka na Isla de la Plata 45$ (świetna) i bilet na pociąg Nariz del Diablo (nic nadzwyczajnego). Dla ciekawskich wrzucam plik pdf ze szczegółową rozpiską wydatków. 

Na koniec garść finansowych informacji, które warto mieć na uwadze jadąc do Ekwadoru:

  • Banknoty powyżej 20$ bardzo trudno rozmienić i sprzedawcy bardzo często nie akceptują ich jako formę zapłaty. Rozwiązaniem jest wymiana pieniędzy w banku, lecz i tu nie mamy gwarancji powodzenia. Bankomaty zawsze wydają pieniądze w nominałach nie większych niż 20$.
  • Bank Pichincha (charakterystyczne żółte tło) posiada bankomaty niepobierające prowizji. Jest przy tym na tyle popularnym bankiem, że jego oddziały spotkamy w większości miast.
  • W obiegu są monety amerykańskie i ekwadorskie. Dime to amerykańska moneta 10 centowa o bardzo małym rozmiarze i łatwo ją pomylić z monetą jednocentową (nas oświeciło, gdzieś w połowie wyjazdu).
  • Przy kupowaniu pamiątek od ulicznych straganiarzy zawsze warto się targować.

© 2019 Losy pulosa. All rights reserved.

Theme by Anders Norén.