Opuszczam Peru, a to oznacza czas na podsumowanie kosztów. W porównaniu do Ekwadoru koszty zakwaterowania i jedzenia są niższe, jednak tym razem czekała na nas większa ilość atrakcji. Ze względu na większe odległości i niechęć do całodobowych podróży autobusem, przemieszczaliśmy się również samolotem. W Peru spędziłem aż 78 dni, z czego pierwszy miesiąc podróżując wspólnie z Sybillą, gdzie tradycyjnie koszta były dzielone na pół.

Uwzględniając wszystkie wydatki i fakt, że zostałem okradziony w Cusco (utrata godności i 300 soli), przez 78 dni w Peru wydałem łącznie prawie 3162 $, co daje średnią na dzień 40,5 $. Jeżeli wykluczę z zestawienia trzy loty jakie odbyłem średnia spada do 36$. Trzymając się pierwotnego, super oszczędnego budżetu, przekroczyłem plan wydatków o jakieś 10$ na dzień, czyli o prawie 33%. Jest to bardzo duża różnica, ale przy tylu atrakcjach i intensywności zwiedzania, nadal uważam, że jest to bardzo dobry rezultat. Bez ciułania każdej złotówki i odmawiania sobie przyjemności.

Dwie kategorie prawie nieobecne w zestawieniu ekwadorskim (flights + tours) wygenerowały łącznie 30% wydatków. Średnio dziennie na jedzenie wydawałem 8,6$, a koszty zakwaterowania wyniosły 7$. Trzy najdroższe wydatki to: 4 dniowa wyprawa do dżungli w rezerwacie Pacaya-Samira (238$), kurs skałkowy w Huaraz (214$) i lot Iquitos- La Paz (196$)

Szczegółowy wykaz kosztów do pobrania tutaj.