Losy pulosa

Menu Close

Kategoria: Peru (page 1 of 2)

Peru – podsumowanie kosztów

Opuszczam Peru, a to oznacza czas na podsumowanie kosztów. W porównaniu do Ekwadoru koszty zakwaterowania i jedzenia są niższe, jednak tym razem czekała na nas większa ilość atrakcji. Ze względu na większe odległości i niechęć do całodobowych podróży autobusem, przemieszczaliśmy się również samolotem. W Peru spędziłem aż 78 dni, z czego pierwszy miesiąc podróżując wspólnie z Sybillą, gdzie tradycyjnie koszta były dzielone na pół.

Read more

Iquitos – ostatni przystanek w Peru

Po pięciu dniach niezwykle wyczerpującej podróży docieram w końcu do Iquitos. Postanawiam poświęcić dwa dni na naładowanie baterii i zorientowanie się w atrakcjach jakie oferuje miasto. Można śmiało powiedzieć, że prawie połowa backpackerów odwiedzających amazońską stolicę przyjeżdża tutaj głównie po to, by wziąść udział w ceremonii picia ayahuaski. Ta roślina medyczna z długimi tradycjami kulturowymi, jest w Peru jak najbardziej legalna i stanowi nie lada wabik na zagranicznych turystów. Ze względu na ograniczenie czasowe i niemożność trzymania dwutygodniowej diety, decyduję się na bardziej tradycyjne formy poznawania lokalnej kultury. W planach mam ponowną wyprawę do dżungli i odwiedzenie okolicznych, prowadzonych przez wolontariuszy, schronisk dla zwierząt. W ramach zapoznawania się z okolicą wybieram się także na lokalny targ, który swoją odmiennością od europejskich standardów zarówno odstrasza, jak i przyciąga szukających wrażeń turystów.

Read more

Droga do Iquitos

Iquitos, założone przez jezuitów w drugiej połowie XVIII wieku i liczące obecnie ponad 400 tyś mieszkańców, jest największym na świecie miastem do którego nie można dotrzeć drogą lądową. Swój gwałtowny rozwój zawdzięcza boomowi kauczukowemu (1880 – 1914), kiedy to z niewielkiej mieściny przerodziło się w stolicę regionu. W tym okresie do Iquitos przybyło wielu Europejczyków, zbijających fortunę na eksporcie cennego surowca, a ich wpływy w architekturę i instytucje kulturowe widoczne są w mieście do dzisiaj. Bliskość amazońskiej dżungli, okrzykniętej jednym z 7 nowych cudów natury, sprawia że do metropolii każdego roku przybywa prawie ćwierć miliona turystów.

Read more

Dramat w Andach

Jednym z najpopularniejszych trekingów w paśmie Cordilliera Blanca jest Santa Cruz trek. Po spędzeniu kilkunastu dni w Huaraz i odbyciu kursu skałkowego, postanawiam powrócić na szlak i za cel obieram sobie zrealizowanie tej słynnej 4 dniowej trasy. Mając w pamięci trudy Salkantay Treku, długo waham się nad skorzystaniem z usług agencji i pokonaniem drogi jako członek zorganizowanej grupy. Ceny wydają się na tyle wyśrubowane, że opcja wykupienia wycieczki jest niezwykle kusząca. Ostatecznie pseudo ambicja bierze jednak górę i w przypływie chwili kupuję w supermarkecie zapasy pożywienia na 4 dni, by następnego poranka o 6:00 być już w collectivo zmierzającym do Yungay.

Read more

Góry i laguny

Do Huaraz przybywam z mocnym postanowieniem wypoczęcia i zwolnienia tempa wyprawy. Ostatnie dwa miesiące były nieustanną pogonią za kolejnymi atrakcjami, pod presją zbliżającego się powrotu Sybilli do Polski. Teraz, mając w zapasie więcej czasu, postanawiam zadomowić się w jednym miejscu na dłużej. Mimo, że wizyta w Huaraz oznacza de facto cofnięcie się na północ Peru, wizja malowniczych trekingów wzdłuż pasma sześćiotysięczników pobudza moją wyobraźnię i przekonuje do słuszności podjętej decyzji.

Read more

El Misti

Górujący nad Arequipą wulkan El Misti nie daje mi spokoju. Nie wiem czy jest to potrzeba sprawdzenia siebie i przełamania kolejnej granicy wysokości, czy zwykła chęć zabicia pozostałego do wylotu do Limy czasu. Po powrocie z kanionu Colca zapada ostateczna decyzja i postanawiam poszukać agencji chętnej do zaopiekowania się moimi pieniędzmi. Wspinaczka ma potrwać dwa dni, a ja mam niewiele czasu by znaleźć odpowiednią firmę. Obchodzę wszystkie znane mi i polecane w przewodnikach miejsca, lecz wszędzie jestem jedynym chętnym na taki rodzaj aktywności, w podanych przeze mnie datach. Szczęście uśmiecha się do mnie późnym wieczorem, w ostatni dzień przed finalnym terminem. W akcie desperacji zachodzę do kompletnie nieznanej mi agencji i bingo! Jest grupa i jutro z rana ruszamy!

Read more

W wysokich Andach kondor wielkie jajo zniósł…

Szukając kolejnych wrażeń, po spędzeniu w Cusco wystarczająco sporo czasu, swoje kroki kieruję do Arequipy. Położone w cieniu wulkanu El Misti i szczytu Chachani, drugie co do wielkości peruwiańskie miasto, zostaje moim domem na kilka następnych dni. Pierwsze z nich poświęcam na odpoczynek i zwiedzenie lokalnych atrakcji. Najciekawsze z nich wydają się Monastery de Santa Catalina i Museo Santuarios Andinos. 

Read more

Jak nie zwiedzać Rainbow Mountain

Bardzo nie lubię zorganizowanych wycieczek. Kryterium jakości w większości przypadków jest cena, a przy budżetowym wyjeździe trzeba liczyć się z każdą złotówką każdym dolarem. W Peru, w miejscowościach turystycznych, ceny atrakcji szyte są najczęściej pod turystów amerykańskich i kwoty niektórych, bardziej wymagających wycieczek są poza zasięgiem przeciętnego zjadacza chleba. Czasem jednak, do pewnych miejsc nie da się dotrzeć samemu lub podróż ta jest nieopłacalna. Tak jest w przypadku niezwykle kolorowej, wznoszącej się na wysokość 5200 m n.p.m Rainbow Mountain. Góra swoją wielobarwność zawdzięcza bogatej kolekcji minerałów o różnorodnej strukturze chemicznej. W Cusco dosłownie każda agencja ma w ofercie jednodniową wycieczkę na Vinicunca, a ceny kształtują się na poziomie 50-100 soli.

Read more

Dżungla

Po powrocie z Machu Picchu wypoczywamy kilka dni w Cusco, u sprawdzonych gospodarzy z airbnb. Od początku naszego przyjazdu do Ameryki Południowej wiedzieliśmy, że jednym z obowiązkowych punktów podróży, będzie wizyta w rezerwacie wchodzącym w skład amazońskiego lasu deszczowego. Krótkie rozeznanie w ofertach biur podróży, uświadamia nam, że wyprawa do dżungli może pochłonąć więcej pieniędzy niż się spodziewaliśmy. Początkowo chcieliśmy udać się do Parku Narodowego Manú, lecz kilkudniowe wycieczki rozpoczynały się od ponad 600$ od osoby. Dotarcie do granic parku we własnym zakresie też nie należy do najłatwiejszych, a ze względu na nasze ograniczenie czasowe, jesteśmy zmuszeni szukać innych alternatyw. Ostatecznie decydujemy się na 12h podróż do Puerto Maldonado, miasteczka znajdującego się de facto wewnątrz Amazonii. Jedziemy w ciemno, mając nadzieję na zorganizowanie wszystkiego na miejscu.

Read more

Wszystko za Machu Picchu

Pierwsze dni w Cusco poświęcamy na aklimatyzację i zbadanie ofert lokalnych biur turystycznych. Naszą wizytę na Machu Picchu chcemy poprzedzić kilkudniowym trekkingiem, którego zwieńczeniem miałoby być odwiedzenie najsłynniejszej atrakcji w całej Ameryce Południowej. Zdajemy sobie sprawę, że przejście Inca Trail jest niemożliwe ze względu na dzienny limit 500 osób i konieczność zarezerwowania miejsca minimum 3 miesiące wcześniej. Okazuje się jednak, że do Machu Picchu prowadzi kilkanaście różnych dróg, z których najciekawszą wydaje się Salkantay Trek. Najpopularniejszy wariant trwa 5 dni, a jego kluczowym momentem jest wspięcie się na przełęcz na wysokości 4630 m n.p.m. Zdecydowana większość turystów decyduje się skorzystać z usług biur turystycznych, które oferują asystę przewodnika wraz z tragarzami, pełne wyżywienie, a nawet noclegi w specjalnych kapsuło-namiotach z wygodnym łóżkami w środku. Nie chcąc jednak iść drogą na skróty i odbierać sobie finalnej satysfakcji, a przy tym oszczędzając kilkaset dolarów, postanawiamy przebyć trasę bez niczyjej pomocy.

Read more

© 2019 Losy pulosa. All rights reserved.

Theme by Anders Norén.